czwartek, 11 kwietnia 2024

ROZDZIAŁ 5 MIRACULUM : HISTORIA MIŁOŚCIĄ PISANA

  HEJKA KOCHANI,

Oto czwarty rozdział Miraculum: Historia miłością pisanaFanfik dostępny również na Wattpadzie, na który też zapraszam na profil rozi126_warszewska.




ROZDZIAŁ 5



MARINETTE

Siedziałam w kuchni i przeglądałem gazetę. Nagle wypadła mi z rąk. Na nagłówku był napis:
"Katastrofa na lotnisku
O godzinie 4 rano wybuchła bomba.
Siła jej rażenia zabiła wszystkich na lotnisku. Nikt nie wie kto podłożył bombę ani co było celem. Dziś burmistrz Burgeois wyda całą listę poległych. Na czas ogarnięcia wszystkiego po bombie lotnisko zostaje zamknięte.

Mój Boże. Przecież mama i tata korzystali z tego lotniska. Mimowolnie zaczęłam płakać. Mama i tata... Nie błagam... Niech to nie będzie prawda...
-Marinette co się stało? - Usłyszałam głos Tikki.
-och , Tikki.... Na lotnisku o 4 rano wybuchła bomba. Wszyscy zginęli-Wybuchłam ogromnym szlochem.
Tikki normalnie zamarła
-Marinette.... To straszne...
-Wiem.... Właśnie chyba zostałam sierotą. Do tego w wieku 17 lat. Został mi tylko rok do pełnoletności. Nigdy ich już nie zobaczę... To nie powinno się wydarzyć! Co ja teraz zrobię?!
Tikki przytulił się do mojego policzka i obie płakałyśmy.  Zadzwoniłam do Alyi.
-Hej Alya-Powiedziałam wciąż szlochając.
-Mari... Co się stało? - Usłyszałam zatroskany głos przyjaciółki.
-Alya na lotnisku o 4 rano wybuchła bomba. W tedy byli moi rodzice a w gazecie napisali, że nikt nie przeżył.
-O mój boże... Mari... Tak mi przykro.
-Nie będzie mnie dziś w szkole. Zostaje w domu.
-Rozumiem cię. Przyjdziemy z Nino i Adrienem do ciebie po lekcjach. Wesprzemy cię a potem odrobisz lekcje.
-Dzięki Al.
Rozłączyłam się i poszłam do sypialni rodziców padające na łóżko i płakałam jak bóbr. Dlaczego!? To niesprawiedliwe. Rodzice byli wspaniałymi ludźmi a teraz nie żyją! Do tego nie wiem co robić. Stać mnie tylko na płacz.
Tikki położyła się obok mnie i przytuliła do policzka.
-Och, Marinette... - Powiedziała szeptem.
-Tikki... Jestem sama. Tata i mama nie żyją. Kompletnie nie spodziewałam się takiego końca....
-Wiem Marinette... Wypłacz się. Potem przyjdą przyjaciele a wieczornych wiadomościach poznasz prawdę.
-Boję się. Do tego czuje się jakby ktoś pozbawił mnie tlenu.
-To nic dziwnego. Dla nikogo nie jest to łatwe.
W końcu przestałam płakać i postanowiłam posprzątać. Chciałam zagłuszyć ból. Gdy posprzątałam poszłam do piekarni i  zajęłam się gotowaniem i robieniem wypieków. Interes musiał się kręcić. A ja musiałam się pozbierać.

Adrien


Kiedy usłyszałem o rodzicach Mari... Nie mogłem w to uwierzyć. Przecież to byli wspaniali i serdecznie ludzie! Byli dla mnie tacy życzliwi. Boże jak musiała czuć się Marinette?!
Postanowiliśmy z Alyą i Nino że od razu po szkole pojedziemy moim Mustangiem prosto do naszej przyjaciółki. Ruszyliśmy do Marinette. Jednak po drodze wyczulismy zapach croissantów i innych wyrobów.
-Co ona robi w piekarni?! Powinna być w domu! - Wykrzyknęła Alya wychodząc z auta. Ja i Nino również poszliśmy. W piekarni zza ladą siedziała nasza przyjaciółka.. A raczej ktoś do niej podobny bo zwykle uśmiechnięta osoba teraz była blada, jej włosy związane były w byle jaki kitek a oczy były zapuchnięte.
-Mari... - Powiedziała Alya załamanym głosem podchodząc do dziewczyny.
-Alya-Powiedziała i się w nią wtuliła.
Podszedłem do nich i też je przytuliłem a wraz ze mną Nino.
-Powinnaś przenieść się do mnie. - Zaproponowałem.
-Adrien... Nie chcę sprawiać kłopotów.
-Nie sprawisz. Księżniczko... Musisz nabrać sił. Musisz na razie zostawić piekarnie. Wiem, że to trudne, ale wykończysz się tu sama. - Powiedziałem gdy puściłem dziewczyny, a one też oderwały się od siebie.
-Dobrze....- Powiedziała zrezygnowana.
Kilka godzin później pakowaliśmy rzeczy Marinette i wkładaliśmy do auta. Od razu zadzwoniłem do ojca, że Marinette zamieszka z nami. Miałem gdzieś szczerze co powie, ale sam wyszedł z inicjatywą i kazał przygotować jej pokój.
Gdy tylko rozpakowaliśmy ją, Alya i Nino musieli wracać. Usiadłem koło Mari na łóżku.
-Księżniczko... Będę zawsze obok. Wiem, że jest Ci ciężko. Nie zostawię cię samej-Przytuliłem ją i ucałowałem w czubek głowy.
-Adrien... Zostań dziś ze mną. - Poprosiła.
-Oczywiście. Tylko pójdę po coś do przebrania dobrze?
Marinette pokiwała głową, a ja szybko w swoim pokoju przebrałem się w piżamę. Gdy wróciłem, Marinette też była już przebrana i leżała pod kołdrą. Położyłem się obok.
-Marinette... Będzie dobrze. Jestem tu. - Przytuliłem do siebie płaczącą dziewczynę.
Gdy w końcu usnęła sam udałem się do krainy Morfeusza, tuląc ją do siebie mocno.

*Sorki, ale miałam dziś depresyjne  nastrój więc rozdział wyszedł taki. Dzięki temu jednak Mari i Adi zbliżą się bardzo do siebie.


To koniec rozdziału czwartego. Zachęcam do komentowania.


* Rosita




 




 


poniedziałek, 8 kwietnia 2024

ROZDZIAŁ 4 MIRACULUM : HISTORIA MIŁOŚCIĄ PISANA

 HEJKA KOCHANI,

Oto czwarty rozdział Miraculum: Historia miłością pisanaFanfik dostępny również na Wattpadzie, na który też zapraszam na profil rozi126_warszewska.



ROZDZIAŁ 4




MARINETTE

Dzisiaj wstałam przed Tikki. Uśmiechnęłam się gdy ujrzałam ją koło swojej głowy. Wróciły do mnie wydarzenia z wczoraj. Westchnęłam. Dlaczego Adrien tak się zmienił z podejściem do mnie? Czemu był zmieszany gdy zapytałam go czemu tak się zachowuje? Odblokowałam telefon i spojrzałam na zegarek. Mam szczęście. Jest 6:50. Na pewno zdążę. Poszłam do łazienki nie budząc Tikki. Ubrałam się, zrobiłam mocniejszy makijaż a włosy spiełam w kucyki. Zeszłam na dół, zrobiłam sobie płatki z mlekiem i zobaczyłam karteczkę od rodziców.

Kochana Córeczko,
Jedziemy na tydzień do dziadka w Chinach. Pieniądze masz w szafce na apteczkę. Bądź grzeczna i nie rozwal nam domu.
Twoi kochani:
Rodzice.

Uśmiechnęłam się lekko. Będę miała wolną chatę przez tydzień. Poszłam do pokoi, obudziłam Tikki, wsadziłam do plecaka i raźnym krokiem ruszyłam do szkoły. Oczywiście gdy tylko tam dotarła ujrzałam Alyę.
-Cześć, Al-Pocałowałam ją w policzek.
-Mari... Po raz pierwszy od dawna jesteś przed czasem! Nawet przed chłopakami! - Krzyknęła uradowana przytulając tak mocno, że straciłam dech w piersiach.
-Alya! Dusisz, stara! - Wykrzyknęłam że śmiechem.
-Och, wybacz-Powiedziała mulatka i mnie puściła.
-A co tu się dzieje? - Usłyszałyśmy głos mulata.
-Nino! Marinette wyszła przed wami! - Zaśmiała się Alya.
-A niech mnie. Za to nasz pan model się spóźnia. - Powiedział Nino.
-Hm... Ostatnio dziwnie się zachowuje-Stwierdziłam.
Czekaliśmy parę minut ale w końcu zadzwonił dzwonek. Gdzie u licha podział się Adrien?
-Ciekawe co mu się stało. Zawsze jest na czas-Zastanowił się Alya w klasie.
-Czy przypadkiem nie widział się z tobą przed wczoraj? - Spytał Nino mnie.
-Owszem. Jednak nic nie wskazywało by miał dzisiaj nie przyjść.
-Naprawdę?! Adrien cię zaprosił na randkę?! - Wykrzyknęłam Alya.
-To nie była randka -Odpowiedziałam, ale sama tak naprawdę nie wiedziałam co miało na celu to spotkanie.
Zaczęły się lekcje, a Adrien nie przyszedł. Co się u licha działo?


Adrien


Dzisiaj nie poszedłem do szkoły. Nie wiedziałem jak spojrzeć Mari w oczy i nie miałem siły odpowiadać Nino na pytania. Leżałem w łóżku pod wymówką, że źle się czuję. Nathalie nawet nie zajrzałam do mnie, a przez domofon w pokoju powiedziałem, że źle się czuję. Patrzyłem w sufit i zastanawiałem się jak u licha wyznać uczucia Marinette. Wiedziałem, że w końcu będę musiał iść do szkoły i się z nią spotkać.
Nagle usłyszałem pukanie w szybę. Z westchnieniem  wstałem i podszedłem do okna. To co zobaczyłem naprawdę mnie zdziwiło. Zza oknem lewitowała Biedronka.
Otwarłem je i wylądowała na dywanie.
-Biedronko...co tu robisz? - Spytałem zdumiony.
-Przepraszam za najście, ale doszły mnie słuchy, że nie było cię w szkole.
Westchnąłem. Potrzebowałem z kimś pogadać, a skoro Biedronka przyszła to czemu z tego nie skorzystać?
-Mam pewien problem. - Zacząłem.
-Co to za problem?
-Podoba mi się od kilku dni pewna dziewczyna. Jednak nie wiem jak jej o tym powiedzieć. Zaprosiłem ją do siebie bo chciałem spędzić trochę czasu z nią. Głupi ja zamiast jej powiedzieć, zacząłem się mieszać. Nazwałem ją Księżniczką.
Biedronką się zastanowiła.
-Mysle,ze powinieneś iść małymi krokami,a gdy będziesz gotowy powiesz jej o tym. Przepraszam, ale ja sama jestem cienka w tych sprawach.
-Jak to?
-widzisz mnie podoba się pewien chłopak z mojej szkoły a nawet klasy. Jednak nigdy mu o tym nie powiedziałam. W swoim normalnym życiu nie jestem taka odważna. Właściwie jestem nieśmiała. Fakt, teraz trochę mniej ale jednak wciąż.
Zadumalem się trochę, a potem gadaliśmy o zupełnie innych sprawach. Biedronka wciąż miała swój urok, ale teraz podobała mi się bardziej Marinette.


To koniec rozdziału czwartego. Zachęcam do komentowania.


* Rosita



 


niedziela, 7 kwietnia 2024

ROZDZIAŁ3 MIRACULUM: HISTORIA MIŁOŚCIĄ PISANA

  HEJKA KOCHANI,

Oto trzeci rozdział fanfika, Miraculum: Historia miłością pisana. Fanfik dostępny również na Wattpadzie, na który też zapraszam na profil rozi126_warszewska.



ROZDZIAŁ 3


MARINETTE

Obudziło mnie ciepło, a wręcz GORĄCO. Otwarła oczy i rozejrzałam się po pokoju. Zdębiałam. To przecież pokój ADRIANA! Spokojnie wzięłam oddech i zaczęłam sobie wszystko przypominać. Spotkanie, film a potem już nic. Zerknęłam w bok i ujrzałam chłopaka. Był taki uroczy. Oplatał mnie ręką w pasie. To dlatego było mi tak gorąco. Uśmiechnęłam się lekko i pogłaskałam go po głowie. Usłyszałam ciche mruczenie i poczułam jeszcze większy nacisk w pasie. Miałam ochotę się roześmiać. Dalej go głaskałam, a po kilku minutach zobaczyłam jego zielone oczy.
-H-hej-Wyjąkał podnosząc się do siadu. Na jego policzkach ujrzałam rumieńce.
Tym razem wybuchłam śmiechem. Śmiałam się przez dłuższą chwilę, a Adrien patrzył na mnie wyjątkowo zdziwiony.
-A tobie co? - Spytał gdy w końcu przestałam się śmiać.
-Pomyślałam, że chyba odwróciły się rolę. Zamiast ja się jąkać to ty zaczynasz. No i muszę Ci powiedzieć, że uroczo ci w rumieńcach. - Uśmiechnęłam się.
Adrien tylko na mnie patrzył. Nagle bez ostrzeżenia rzucił się na mnie i zaczął łaskotać. Wybuchnęłam znowu śmiechem. Śmiałam się i śmiałam, aż w końcu zabrakło mi powietrza.
-A-adrien.... Skończ- powiedziałam krztusząc się już ze śmiechu.
-Jak cofniesz to co powiedziałaś o uroczych rumieńcach. - Odpowiedział chłopak nie przerywając.
-Dobra, dobra. Cofam! - Wykrzyknęłam.
Adrien w końcu zaprzestał tortur a ja mogłam już normalnie oddychać.
Nagle poczułam jego ręke na swojej. Mimowolnie się zarumieniłam.
-Wiesz księżniczko? Teraz to ty jesteś urocza-Powiedział.
Zabrałam rękę i się odsunęłam.
-Muszę wracać do domu-Wymamrotałam.
-Najpierw zjesz ze mną śniadanie księżniczko- Powiedział Adrien wstając z łóżka a ja z nim.
-Co ty masz z tą "Księżniczką" ? - Spytałam.
-Dowiesz się w krótce. -Odpowiedział gdy schodziliśmy do jadalni.
Nathalie zrobiła już śniadanie w postaci parówek i chleba. Do tego ustawiła kubki z cacao.
-Gdzie tata? - Spytał Adrien.
-Musiał wyjechać na tydzień. - Odpowiedziała kobieta.
-Cudownie. - Mruknął pod nosem siadając do jedzenia. Ja też to zrobiłam i po chwili jedliśmy w milczeniu popijać cacao.
-Mogę cię podwieźć? - Spytał.
-Nie chce sprawiać kłopotu.
-Ależ to żaden kłopot księżniczko. Wczoraj kupiłem wóz więc teraz będę jeździł sam-Uśmiechnął się. - Proszę...
Nie daj się prosić księżniczko.
-No dobrze-Odwzajemniłam uśmiech.
Poszliśmy do garażu i gdy ujrzałam czerwonego mustanga normalnie przystanęłam.
-Łał... - Powiedziałam tylko gdy chłopak otworzył mi drzwi i wsiadłam. Adrien również wsiadł i ruszył.
- Adrien... Możesz mi coś powiedzieć? - Spytałam.
-Co takiego księżniczko?
-Dlaczego mnie zaprosiłeś? Dlaczego pozwoliłeś zostać i skąd wzięła ci się ta "księżniczka"?
Adrien westchnął rumieniąc się niczym dojrzała truskawka.
-Możesz dać mi czas? Chcę po prostu być pewien. Przepraszam, że nie umiem Ci jeszcze powiedzieć.
-W porządku.
W końcu zatrzymaliśmy się przy moim domu.
-Pa Adrien. Dziękuję za wszystko-Powiedziałam gdy odpięłam pasy i ucałowałam go w policzek. Potem wyszłam. W domu mama gdy tylko mnie zobaczyła, uściskała i ucałowała w policzek. Odpowiedziałam jej wszystko i weszłam do Pokoju. Na parapecie ujrzałam... Czarnego Kota. Co on tu u licha robił?


ADRIEN

Gdy odwiozłem Marinette, schowałem mustanga za przecznicą i zmieniłem się w Czarnego Kota. Odbiłem się na kiju i szybko znalazłem się na parapecie dziewczyny. Akurat wchodziła do Pokoju. Gdy mnie ujrzała jej oczy zrobiły się w dwa spodki.
-Czarny... Kocie? Co tu robisz? - Spytała.
-Chciałem pogadać-odpowiedziałem.
Marinette usiadła na fotelu a ja siadłem wygodniej na parapecie.
-O co chodzi Kocie? - Spytała.
-Wiesz mam pewien problem Marinette. Podoba mi się w moim normalnym życiu pewna dziewczyna. Ostatnio wyszedłem z propozycją randki i zacząłem nazywać ją uroczym przezwiskiem. Jednak gdy mnie zapytała... Nie umiałem jej o tym powiedzieć. - Westchnął.
-Kocie... Myślałam, że ty zawsze masz wielką odwagę. Biedronce nie bałeś się mówić o uczuciach. - Powiedziała a ja się lekko skrzywiłem.
-To inna sprawa Marinette.
-Cóż niestety trudno jest mi być doradcą sercowym- Powiedziała.
-A czemuż to? - Spytałem.
-Widzisz.... Mnie od dwóch lat podoba się pewny chłopak. Chodzę z nim do szkoły, ale dla niego jestem tylko przyjaciółką. Próbowałam nie raz wyznać mu co czuję. Jednak nigdy mi się to nie udało. Ani w jego urodziny gdzie zrobiłam dla niego szalik, który potem jego ojciec przejął i powiedział, że jest od niego, ani w walentynki gdzie napisałam wiersz miłosny ale głupia się nie podpisałam. - Zaśmiała się dziewczyna.
Zamarłem. Mój Boże...
-Dlaczego mu o tym szaliku nie powiedziałaś?
-Ponieważ był taki szczęśliwy gdy myślał, że to od jego ojca. Nie chciałam psuć mu szczęścia.
Po kilku jeszcze minutach wróciłem do domu. Nie mogłem uwierzyć. Marinette kocha się we mnie od dwóch lat? Ulubiony szalik tak naprawdę jest od niej a nie od ojca? Z przed roku walentynka napisana została przez nią?
Westchnąłem od natłoku myśli.
-Dawaj Sera! - Usłyszałem zaraz po przemianie zgłodniały głos Plagg.
-Pod łóżkiem. - Mruknąłem kładąc się na tym najlepszym czworonożnym przyjacielu. Na poduszce wciąż czułem fiołki i zapach ciasteczek. Marinette. To jej zapach.


To koniec rozdziału drugiego. Zachęcam do komentowania.

* Rosita

ROZDZIAŁ2 MIRACULUM : HISTORIA MIŁOŚCIĄ PISANA

 HEJKA KOCHANI,


Oto drugi rozdział fanfika, Miraculum: Historia miłością pisana. Fanfik dostępny również na Wattpadzie, na który też zapraszam na profil rozi126_warszewska.


ROZDZIAŁ 2



MARINETTE



Wstałam koło 11:00. Z racji tego że jest sobota postanowiłam sobie pospać mając nadzieję, że Władca Ciem nie zaatakuje. Wygląda na to, że wszystko jest w porządku-stwierdziłam w duchu.Zrobiłam sobie lekkie śniadanie nakarmilam Tikki i postanowiłam ogarnąć pokój. Umówiłam się z Adrienem u niego. Ale miałam jeszcze 4 godziny do spotkania.Gdy posprzatalam ubrałam się w czarną spódniczka, czarny bezrękawek w złoty krzyż i kurtkę skurzaną. Zrobiłam lekki makijaż a włosy rozpuscilam i lekko pofalowałam . Ubrałam czarne buty na koturnach i wyszłam. Słońce świeciło nie milosiernie w oczy więc wlorzylam okulary przeciwsłoneczne.

Czego może właściwie chcieć Adrien? Nigdy właściwie nie spotykaliśmy się sam na sam. Od dwóch lat byłam w nim szaleńczo zakochana. Jednak nigdy nie umiałam zdobyć się na odwagę i mu o tym powiedzieć. W końcu nauczyłam się przy nim nie jąkac. Trudno jednak zapanować nad rumieńcami za każdym razem gdy na mnie spojrzy lub dotknie.
Westchnęłam. Czasem żałuję, że jako Marinette nie potrafię być odważniejsza. Dotarłam do jego domu. Zadzwoniłam w bramę i po chwili drzwi się otwarły. Weszłam do środka, witając się z Nathalie opiekunką Adriena oraz asystentką Gabriela Agreste.
-Adrien jest w pokoju. Drugie piętro na prawo-Poinformowała mnie Nathalie.
-Dziekuję -Odpowiedziałam z uśmiechem i zaczęłam się spinać po schodach. Z pokoju na prawo od razu usłyszałam muzykę. Zapukałam lekko i gdy usłyszałam "proszę" weszłam.
-Cześć Adrien-Uśmiechnęłam się szeroko.
-Marinette witaj! - Podszedł do mnie i ucałowałam go w policzek. Ujrzałam lekkie rumieńce które widziałam wczoraj.
-Co powiesz na film? - Spytał chłopak.
-Dobry pomysł - Uśmiechnęłam się.
Blondyn włożył telewizor a do odtwarzacza wsadził płytę. Po chwili siedzieliśmy na jego łóżku oglądając  "Trzy metry nad niebem" jedna cześć za drugą. Uśmiechnęłam się. Widać, że chyba coś się zmieniło w Adrienie skoro postanowił obejrzeć że mną to romantyczną serię. Było przyjemnie. W nie których momentach się śmialiśmy w innych wzruszaliśmy się i w ogóle. Nagle zaczęły ciażyc mi powieki. Po chwili widziałam tylko czerń.

ADRIEN

Poczułem na swoim ramieniu ciężar. Spojrzałem i poczułem lekkie rozczulenie. Na moim ramieniu Marinette oparła głowę i spała. Wyglądała tak uroczo i spokojnie. Spojrzałem na zegarek. Niech to 20.
Postanowiłam wysłać rodzicom Marinette, że dzisiejszą noc spędzi u mnie. Nie miałem serca jej budzić. Wstałem i wyciągnąłem z szafy koc, którym przykryłem  dziewczynę. Sam położyłem się obok niej lekko przytulając.  Zauważyłem, że się lekko uśmiechnęła. Sam też na ustach miałem lekki uśmiech. Ogarnąłem z jej czoła włosy i ucałowałem w głowę.
-Słodkich snów księżniczko -Powiedziałem sam zasypiając.


To koniec rozdziału drugiego. Mam nadzieję, że się podoba. Zachęcam do komentowania.

*Rosita




ROZDZIAŁ 1 - MIRACULUM : HISTORIA MIŁOŚCIĄ PISANA

 HEJ KOCHANI,


Oto pierwszy rodział, pierwszego fanfika, który wstawiam.

Tytuł to : Miraculum : Historia miłością pisana. 

Opis: Marinette dziewczyna całkowicie zwyczajna. Od dwóch lat zakochana w koledze z klasy. Jednak kiedy atakuje akuma staje się super bohaterką Biedronką. Adrien chłopak popularny i cieszy się otoczeniem ludzi. Jednak ojca ma tylko od czasu w grafiku. W czasie ataku Akum zmienia się w Czarnego Kota.


ROZDZIAŁ 1


Obudziłam się jak zwykle spóźniona. Szybko wstałam ubrała czarne skórzane spodnie, czarnego topa oraz czarną skórzaną kurteczke i dotego czarną skórzaną obrózke. Lekko się umalowalam, wczorajsze pofarbowane włosy na fioletowy niebiesko uczesalam w standardowe kucyki. Plecak zmieniłam na czarny że złotymi ćwiekami. Od kilku dni zaczął mi się podobać ten styl.
Zbieglam szybko na dół, wzięłam śniadanie od mamy, ucałowałam ją i tatę i ruszyłam w dalszy bieg do szkoły. Wiedziałam, że Alya znowu mnie okrzyczy i że pewnie skrytykuje mój sposób ubioru ale miałam to gdzieś. Nie moja wina, że zeszlej nocy Akuma zaatakowała i wraz z Czarnym Kotem walczyliśmy do praktycznie 3 rano.
No ale Alya przecież nie mogła poznać prawdy. W końcu zatrzymała się przy szkole. Poprawiłam kucyki  i weszłam do środka. Jak można było się tego spodziewać Alya czekała na mnie przy wejściu. Przez chwilę mnie nie poznała a potem wydała się na cały korytarz:
-MARINETTE DUPAIN-CHENG! czy ty nie potrafisz u licha choć raz się nie spóźnić?! I co ty masz u licha na sobie?!
Westchnęłam i uśmiechnęłam się lekko.
-Alya kochana, po prostu zaspalam. Wiesz przecież, że lubię sobie pospać. Co do mojego ubioru, to mój nowy styl-Odpowiedziałam że spokojem.
Przyjaciółka tylko pokręciła głową.
-Masakra z tobą kobieto. Chodźmy w końcu pod klasę.
Poszłam za mulatką z usmiechem. Przy sali stał Nino, chłopak Alyi a obok niego stał sam Adrien Agreste. Uśmiechnęłam się i przywitała chłopaków pocałunkiem w policzek.
Byli zaskoczeni. Nino wytrzeszczyl oczy, a Adrien pokrył się rumiencem.
Dziwne. Chłopak nie rumienił się chyba nigdy.
-Mari co u licha miało to znaczyć? - Spytała Alya zdziwiona.
-A no tak zmieniłam trochę styl witania się również-Odpowiedziałam po prostu wchodząc do klasy, która otwarła pani Bustier.
-Dziewczyno, co ci się stało? - Spytała mulatka.
-Po prostu czas na zmianę Al. Jest ostatni rok szkoły. Mam po dziorki w nosie bycia niezdarą i wogole.

Adriana

Obudziłem się w samą porę. Cholerne misję. Kiedyś naprawdę trzasnę tym w diabły. Ubralem się szybko w  standardowe jeansy, koszulkę w paski i białą koszulę. Zapakowalem szybko książki i zeszyty i zeszlem na dół. John nazywany Gorylem czekał na mnie zdezerpetatą. Westchnął i wyszedłem z domu do limuzyny. Stwierdziłem, że jutro kupie sobie czarnego Mustanga. Miałem dość tego podwożenia. Naprawdę lubiłem Johna ale wolałbym jeździć już sam. W wakacje zrobiłem prawko więc mogłem prowadzić w końcu.
Zajechalismy do szkoły, pożegnalem Goryla i udałem się na lekcje. Nino wraz z Alyą stali i czekali pewnie na mnie i Marinette. Zauważyłem, że ciemnowłosej nie było przy nich.
-Marinette znów się spozni?-Spytałem.
-Ależ, oczywiscie-Prychnela mulatka. - Są rzeczy które sie nie zmienią.
Weszliśmy do szkoły na pierwszą lekcję. Uczylismy się histori.
Na drugiej przerwie Alya poszła do drzwi szkoly by przywitać Marinette. My z Nino zostaliśmy przy klasie. Dobrze wiedzieliśmy, że mulatka wybuchnie. Postanowiliśmy więc się nie mieszać.
Kilka minut później pojawiły się idąc w nasza stronę. Z początku nie poznałem Marinette. Przywitała mnie i Nino calusem.
Co u licha?! Zarumienilem się lekko.
Od dwóch lat kochałem Biedronką, ale w końcu po wielu odrzuceniach postanowiłem dać sobie spokój. Jakoś tak parę dni temu na imprezie zauważyłem, że Mari mi się podoba.
Przyjrzałem się jej uważnie. Wyglądała zupełnie inaczej. W tym wydaniu wydawała mi się seksowniejsza i biła z niej lekka pewność siebie.
Usiedlismy w ławce i zaczęliśmy lekcje matematyki. Nie mogłem się jednak skupić bo cały czas patrzyłem na dziewczynę przede mną. Widziałem kątem oka że coś rysuje. Z gracją poruszała ołówkiem po zeszycie.
Lekcje skończyły się o 15. Wciąż obserwowałem granatowlosej z lekkim uśmiechem. Gdy wyszliśmy że szkoły postanowiłem zrobić w końcu pierwszy krok. Podeszłym do niej kładąc jej rękę na ramieniu.
-Mari... Nie chciałabyś może jutro 0 15 się spotkać? - Spytałem niepewnie.
Dziewczyna spojrzała zdumiona.
-Hm.... W porządku, ale ty przecież masz pełny grafik.
-Jutro biorę zasłużone wolne od dodatkowych zajęć i sesji-Odpowiedziałem.
-Niech będzie. - Powiedziała i ruszyła do domu za nim zdążyłem zaproponować podwozkę.
Nino patrzył na mnie ze szczerym zdumieniem.
-Stary... Czy ty właśnie zaprosiłeś Mari na randkę? - Spytał.
Zarumienilem się lekko.
-Nieee... Ja tylko zaproponowałem przyjacielski wypad-Wymyśliłem wymowkę i pozegnałem się z Nino wchodząc do limuzyny.


To koniec rozdziału pierwszego. Mam nadzieję, że się podoba. Zostawcie komentarz to bardzo mnie uszczęśliwi.

* Rosita








 WSTĘP


Hejka, kochani,
na tym blogu będą opowiadania, na podstawie filmów, bajek, seriali. Niektóre są również dostępne na wattpadzie na profilu rozi126_warszewska. Zapraszam tam również serdecznie.


* Rosita





 

ROZDZIAŁ 5 MIRACULUM : HISTORIA MIŁOŚCIĄ PISANA

    HEJKA KOCHANI, Oto  czwarty rozdział Miraculum: Historia miłością pisana .  F a nfik dostępny również na Wattpadzie, na który też zapras...